
Studio filmowe Paramount odpowiedzialne za produkcję filmu zaczęło wczoraj rozpowszechniać własną wersję wydarzeń.
![]()
Pierwsza wersja wydarzeń jest następująca: do tragedii doszło, gdy kamera była włączona: jeden pojazd holował drugi, jadąc ze znaczną prędkością. Linka holownicza się zerwała, przebiła się przez przednią szybę samochodu Gabrieli i rozcięła jej głowę. Auto kobiety było ponad kilometr ciągnięte przez samochody z planu, zanim wszystkie pojazdy zdołały się zatrzymać. Statystka została przewieziona do szpitala helikopterem i musiała przejść operację mózgu. Telewizja WLS-TV podaje, że we wtorkową noc doszło do podobnego incydentu, przy kręceniu tej samej sceny zerwał się kabel. Tylko że wtedy nikomu nic się nie stało.
Większość ujęć do filmu kręcona jest w Chicago. Prace na planie zawieszono. Wypadek jest tym bardziej tragiczny, że wydarzył się pod sam koniec kręcenia zdjęć w tej lokalizacji.
Taką wersję wydarzeń podali Chicago Tribune oraz WLS-TV obecni na miejscu funkcjonariusze policji oraz świadkowie wydarzenia, w tym inni statyści. W wielu mediach pojawiła się też wiadomość, że nie pierwszy raz podczas kręcenia tej sceny coś poszło niezgodnie ze scenopisem.
Zdjęcia z miejsca wypadku potwierdzają, że samochód Gabrieli został poważnie uszkodzony.
Jednak, jak podaje Deadline, przedstawiciele wytwórni Paramount podają inną wersję wydarzeń. Ich zdaniem, statystka w ogóle nie brała udziału w kręceniu tej sceny kaskaderskiej. Jej samochód stał w odległości 150 metrów od miejsca zdarzenia, zaś obrażenia kobiety nie pochodzą od liny, tylko od innego przedmiotu, który trafił w samochód. Producenci mówią także, że trzeba było powtórzyć scenę nie dlatego, że we wtorek na planie coś się wydarzyło, tylko dlatego, że za pierwszym razem zabrakło na to czasu. Nie potrafią wyjaśnić, dlaczego ich wersja wydarzeń różni się od poprzednich, podawanych w mediach i potwierdzanych przez świadków i policjantów. Dodają, że jest im bardzo przykro, że na planie w ogóle doszło do wypadku.
Wkrótce zapewne dowiemy się, czyja wersja wydarzeń jest bliższa prawdy.
Na Facebooku powstała strona, na której członkowie serwisu społecznościowego wyrażają wsparcie dla Gabrieli. [Jalopnik, zdjęcia: Scott Olson/Getty Images]
Zdjęcie główne pochodzi z planu filmu, ale nie ma związku z wypadkiem.

