
"Rolnicy" z kanadyjskiej farmy kontrowersyjnego ziółka nie inwestowali w płoty, kamery i ochroniarzy. Wybrali niedźwiedzie, które nie domagały się wypłaty, tylko strawy.
Pięciu policjantów wybrało się w okolice Jeziora Christina, nieopodal granicy kanadyjsko-amerykańskiej. Otrzymali zgłoszenie o nielegalnej uprawie, ale nie mieli pojęcia o tym, że strzeże jej 10 niedźwiedzi. Zwierzaki okazały się jednak bardzo potulne.
Hodowcy marihuany zwabiali niedźwiedzie psim jedzeniem i je karmili. Już to jest przewinieniem, ponieważ karmienie drapieżników jest zabronione - aby ludzie nie kojarzyli się niedźwiedziom z jedzeniem.
Dwóch hodowców zostało aresztowanych, zaś misie być może będą musiały zostać uśpione. Jeśli zbyt bardzo przyzwyczaiły się do posiłków przynoszonych przez ludzi, nie poradzą sobie na wolności same.
[Brian Barrett/giz, BBC]

