
Ujęcia dzikich zwierząt, jakie można zobaczyć w prasie, nie są wykonywane z zaskoczenia. Niektórzy fotografowie wynajmują lwy, kuguary i pantery śnieżne od hodowców, którzy trzymają zwierzęta na farmach.
Ted Williams opisuje tę praktykę na Utne Reader. Okazuje się, że "spontaniczne fotografie" zwierzaków są w istocie upozowane, tak, jak zdjęcia modelek. Można by ironicznie dodać - aby źle ułożone włoski nie zepsuły fotki.
Prestiżowi wydawcy, jak "National Geographic", zazwyczaj odmawiają publikacji pozowanych zdjęć natury, a jeśli je publikują, oznaczają fotografie jako wykonane nie na wolności. Reszta wydawców, czyli olbrzymia większość, nie ma podobnych skrupułów.
Jak mówi Kathy Moran, fotoedytor "National Geographic":
Twierdzą, że te zwierzęta to "ambasadorowie drapieżników". Nic podobnego. Zwierzę trzymane dla zysku to nie ambasador, tylko niewolnik. Natura nie jest piękna, ułożona. Gdy widzę zdjęcie lwa z nienaganną grzywą, czuję się oszukana.
Wszystko jasne. Bez fryzjera nie sposób uzyskać eleganckiego efektu. [Kyle VanHemert/giz, Utne Reader, The Atlantic]

