Sahota nie tylko czyści auto, on je przywraca do świetności, stosując metody przywodzące na myśl restaurację dzieł sztuki. Korzysta ze stu preparatów do mycia karoserii i tapicerki, mikroskopu do analizy uszkodzeń, wosku nabłyszczającego, którego tuba kosztuje 12 tysięcy dolarów i precyzyjnego miernika grubości warstwy farby.
Mówi o swojej pracy z namaszczeniem, jakby co najmniej przeprowadzał przeszczepy. Jeśli to strategia PR-owa, by naciągać posiadaczy wypasionych aut na tysiące dolarów, to sprawdza się znakomicie. [Rosa Golijan/giz, SWNS]

